Co po nas zostanie i czy w historii Ziemi mogła istnieć cywilizacja przed człowiekiem?

Dzisiaj omówię dwa tematy, które rzadziej niż w popularnonaukowych artykułach przewijają się raczej wśród komentarzy ze strony internautów, pokazując, że jest sporo ludzi, których nurtują zagadnienia dotyczące odległej przyszłości lub przeszłości w kontekście cywilizacji. Są to bowiem pytania dotyczące czasu po zakończeniu istnienia ludzkości, a mianowicie czy ktoś kiedyś za miliony lat mógłby odkryć, że istnieliśmy, oraz nad przeszłością w kontekście ewentualnego istnienia na Ziemi cywilizacji miliony lat przed nami, której śladów my moglibyśmy nie zauważyć.

Tematyka pozornie wydaje się fantastyczna lub mająca powinowactwa z nurtami typu „zakazana archeologia” czy „kosmici budujący piramidy”. Może się też wydawać, że są to tematy, których nie można rozstrzygnąć naukowo, ze względu na ograniczenia naszej wiedzy co do przeszłości oraz pozornie zupełnego jej braku co do przyszłości. W rzeczywistości jest wręcz odwrotnie. Tematyka ta jest zarówno rozstrzygalna, jak i nie jest wcale pytaniem fantastycznym, przynajmniej gdy jest ono zadane z perspektywy pomijającej bajkowe teorie i nurty spiskowe, i gdy zadaje je osoba na co dzień nie zajmująca się dziedzinami nauki związanymi z historią Ziemi. Nie ma nic niezasadnego w postawieniu problemu, czy w przeciągu ok. 600 mln lat istnienia złożonego życia na Ziemi aby na pewno jesteśmy pierwszym tak inteligentnym osiągnięciem ewolucyjnym. Równie niepozbawione sensu jest pytanie, czy po upływie kolejnych setek milionów lat jakieś ewentualne inne zwierzęta rozumne byłyby w stanie się dowiedzieć, że istnieliśmy jako cywilizacja.

W związku z tym narzuca się także pytanie, czy w odległej ewolucyjnej przyszłości może na Ziemi powstać inny niż my gatunek tak inteligentny, aby stworzyć nową cywilizację. Ze względu na to, że jest to ciekawy temat z różnymi wariantami do rozpatrzenia, odpowiadam na niego w osobnym artykule, do którego przeczytania zachęcam (tutaj).

Nasze obecne rozważania nie dotyczą jednak tego, czy coś takiego powstanie czy nie i czy może powstać (bo może), lecz są skupione na założeniu, że jeśliby wyewoluowała kiedyś inna cywilizacja, za 100 albo 500 milionów lat, to czy jej przedstawiciele dowiedzieliby się, że istnieliśmy, czy wręcz odwrotnie, przepadlibyśmy bez możliwości odkrycia nas. Oczywiście nikt nas nigdy nie odkryje, jeśli nigdy nie powstanie więcej na Ziemi żadne tego typu zjawisko. Temat opiera się na scenariuszu, w którym Ziemia powtórnie zostanie zdominowana przez inteligentny gatunek badający naukowo rzeczywistość, a także przeszłość.

Zanim przejdę do tematu, czy mogła istnieć jakaś cywilizacja przed ludzkością, omówię zagadnienie dotyczące przyszłości.

Przyszłość czyta przeszłość

Wbrew temu, jak powinno się pisać artykuły, odpowiedź dam na samym początku. Przyszła cywilizacja na Ziemi, niezależnie w jak odległej przyszłości by nie powstała, dowie się o naszym dawnym istnieniu z łatwością.

Jednym z często powtarzanych w internetowych komentarzach poglądów jest przekonanie, że za miliony lat po naszej cywilizacji nie zostanie nawet ślad. Tak naprawdę, z racjonalnej perspektywy patrząc, jest to przekonanie nieco dziwne. Zważywszy na to, że przetworzyliśmy niemal całą Ziemię, od lądów, przez skład wód, po skład atmosfery, zabudowaliśmy i zaplastikowaliśmy wszystko dookoła siebie, przekonanie, że to wszystko tak po prostu zupełnie zniknie, jest pozbawione naukowości.

Z głębokiej przeszłości zachowują się do naszych czasów szkielety dawnych organizmów. Nie tylko najsłynniejszych pod tym względem, żyjących na przełomie 240-65 mln lat temu wielkich dinozaurów, ale także organizmów wcześniejszych o dwa i trzy razy dłuższy czas, jak ryby z ery paleozoiku, amonity, trylobity z permu (niemal 300 mln lat temu) i wcześniej. Więcej. Z tamtego okresu zachowują się także znacznie delikatniejsze struktury. Rośliny lub ich odbicia w skale.

Trylobit sprzed ok. 500 mln lat.

Skąd mielibyśmy wiedzieć o eksplozji kambryjskiej (542 mln lat temu), jeśli nie istniałby zapis kopalny ówczesnych organizmów? Czym było odkrycie fauny ediakarańskiej (w przybliżeniu 600 mln lat temu), jak nie odkryciem całej palety ówcześnie żyjących organizmów?

Dickinsonia sprzed 558 mln lat, jedno z najstarszych znanych zwierząt w historii.

Jak widzimy, nawet na przestrzeni więcej niż pół miliarda lat pozostaje dla nas dostępny zapis w postaci zachowanych skorupek, szkieletów, śladów nóg, odbitych liści, a także nawet wyrytych norek oraz pyłków roślinnych. Te ostatnie, ze względu na ich szybką zmienność ewolucyjną, są dobrym znacznikiem datowania skał, w których się znajdują. Zapis kopalny ze stanowiska znanego jako Rhynie Chert pochodzi sprzed 408 mln lat i dokumentuje nie tylko wczesne rośliny i grzyby, ale też takie szczegóły, jak wczesne związki symbiotyczne roślin z grzybami, a także związki pasożytnicze. Nie trzeba chyba dodawać, że wszystko to są struktury o wiele delikatniejsze, niż wytwory naszej cywilizacji w postaci betonu, asfaltu, stali czy plastiku.

Zapis z Rhynie Chest sprzed 400 mln lat dokumentujący związki ekosystemowe między roślinami, grzybami i pasożytami.

Nie chodzi jednak tylko o delikatność. Zapis kopalny takich struktur miał o wiele mniejsze szanse pozostania do naszych czasów także dlatego, że ilość „rzeczy”, które mogły pozostawić ten zapis, była znacznie mniejsza od tego, co oferuje nasze zabudowanie Ziemi. Miasta, wsie, fabryki, statki itp. to obiekty nieporównanie większych rozmiarów od trylobita czy brachiozaura, więc szansa ich zapisu i odnalezienia za miliony lat jest nieporównanie większa od tego, co znamy z dawnej historii Ziemi. A mimo to zyskujemy długi i bardzo bogaty zapis kopalny całej historii ewolucyjnej zwierząt, którą, choć z pewnymi lukami, możemy zrekonstruować w pełnym drzewie genealogicznym bez pustych przerw i strat w postaci „przeskoków” z jednego typu organizmów na zupełnie inne. Jesteśmy w stanie dość precyzyjnie notować kolejne wymierania i odradzanie się ekosystemów, jak zmieniały się gatunki pod wpływem takich wydarzeń, jakie linie ewolucyjne poległy, a które zyskały szansę dalszego rozwoju.

To i tak jest wciąż mało powiedziane. Życie złożone rozpoczęło się na Ziemi nieco wcześniej niż 600 mln lat temu. Wiemy natomiast, że Ziemia istnieje 4,5 mld lat. Wcześniej istniało życie jedynie w postaci mikroorganizmów oraz glonów. Skąd dowiadujemy się, że życie na Ziemi rozpoczęło się co najmniej 3,8 mld lat temu? Oczywiście z zapisu kopalnego. Bowiem nawet w perspektywie czasu ponad 6 razy dłuższego od historii złożonych organizmów pozostaje dostępny dla nas zapis kopalny mikroorganizmów. Z reguły odkrywamy w ten sposób tak zwane maty mikrobialne, czyli struktury złożone z ogromnej ilości mikroorganizmów, zazwyczaj sinic, stanowiących razem dostrzegalny w skali makro ekosystem. Ślady takich mat znamy sprzed ponad 3,5 mld lat. A to jest naprawdę gigantycznie długi czas, w dodatku czas, od którego, ze względu na aktywność geologiczną Ziemi, uległa zniszczeniu większość ówczesnych skał. Zachowało się do naszych czasów tylko niewiele pokładów skalnych z tak dawnego okresu. Ale mimo tego kryją one dla nas skarby biologiczne z tamtych epok.

Tak wyglądają współczesne stromatolity. Podobne struktury pozostawiły najstarsze organizmy na Ziemi sprzed ponad 3,5 mld lat. Fot. Paul Harrison.

Badać z przeszłości możemy znacznie więcej. Dysponujemy metodami badania klimatu w bardzo odległych epokach, składu ówczesnej atmosfery, chemizmu wód, epok lodowych, ówczesnego stanu pola magnetycznego, czy położenia kontynentów. Opis metod badania tych zjawisk przekraczałby ramy tego artykułu, więc zachęcam do wygooglania tej wiedzy samodzielnie, albo do sięgnięcia do podręczników z zakresu historii geologicznej Ziemi, czy klimatologii, bowiem bodaj zawsze w pierwszych rozdziałach są w nich podane metody badania takich problemów.

Możemy zatem powiedzieć z całą pewnością – zapis tego, co wydarza się na Ziemi, choć nie kompletny, pozostaje przez całe jej istnienie, nawet gdy dotyczy struktur bardzo delikatnych, a co dopiero mówić o strukturach twardych i trudnych do zniszczenia. Bowiem skoro możemy badać bakterie sprzed prawie 4 mld lat, to i obecne zapisy tego typu w wielu miejscach pozostaną przez kolejne 4-5 mld lat, czyli pozostałą połowę czasu istnienia Ziemi.

Szacuje się, że złożone życie w postaci dalszej ewolucji zwierząt i roślin będzie jeszcze istnieć aż/tylko 1 mld lat. Natomiast już za ok. 600 mln lat warunki środowiskowe zaczną stawać się coraz trudniejsze, co oznacza, że maksymalny wzrost biosfery i potencjalnej ilości gatunków będzie miał miejsce w przeciągu najbliższych 500 mln lat. Od ok. 50-80 mln do 500-600 mln lat w przyszłość jest to też czas, w ramach którego moglibyśmy się spodziewać ewentualnego wyewoluowania na Ziemi nowej cywilizacji. Omawiam dokładniej te zagadnienia w podlinkowanym wcześniej artykule. Jest to niewiele w skali czasu, w którym istnieć będzie nasza planeta, ale sam w sobie jest to czas nadal bardzo długi. Przypomnijmy, że kenozoik, czyli tak zwana era ssaków liczona od wyginięcia dinozaurów, trwa dopiero 65 mln lat, czyli niewiele mniej jak 10 razy krócej od postulowanego czasu. W każdym razie zapis dotyczący naszej cywilizacji musi przetrwać jeszcze ok. 600 mln lat, jeśli miałby być odkryty przez cywilizację zrodzoną z innego gatunku na Ziemi. Powyżej tego czasu nie spodziewamy się już pojawienia się cywilizacji, a przynajmniej staje się to już znacznie mniej prawdopodobne, bowiem będzie następowało stopniowe wygaszanie złożonej ewolucji, aż zaniknie ona za ok. 1 mld lat, pozostawiając na Ziemi ponownie tylko mikroorganizmy.

Co kiedyś po nas?

W kontekście tego, co napisałem wyżej, z pozostaniem wyraźnych śladów naszego istnienia przez taki okres czasu nie powinno być żadnego problemu. W wielu miejscach świata pozostaną po nas, z racji naszego obrzędu chowania ludzi w ziemi, nawet masowe szkielety ludzkie, a co mówić o portach, bazach wojskowych, bunkrach, fabrykach, kopalniach, metropoliach, szosach, czy wysypiskach śmieci.

Większość naszych wytworów przez setki milionów lat ulegnie zniszczeniu, rozdrobnieniu itd., ale zachowa się ogromna ilość struktur w postaci złożonych obiektów czy nawet w niektórych przypadkach stosunkowo kompletnych. Nadal będzie istnieć jakaś część naszej zabudowy, której nie trzeba będzie wykopywać z ziemi, lecz pozostanie ona dostępna na powierzchni. Nie będzie to częsty przypadek, ale nie ma powodu przypuszczać, że wszystko ulegnie zasypaniu i kompresji.

Oznacza to, że przyszła cywilizacja nie musiałaby mieć psychologii odpowiedniej do tego, aby podjąć ideę wykopalisk i szukać w ten sposób śladów dawnych dziejów Ziemi. Zauważyłaby ona nas nawet bez tak pokierowanej aktywności. Oczywiście metodyczne wykopaliska byłyby konieczne, jeśli chcieliby oni dowiedzieć się o nas czegoś więcej niż to, że ktoś coś kiedyś zbudował. Ale nie musieliby wynajdywać archeologii, aby dowiedzieć się o tym, że nie są na Ziemi pierwsi.

Co zaś mogliby zbadać, gdyby podjęli metodyczne próby badania głębokiej przeszłości na wzór naszych archeologii i paleobiologii, posługując się takimi metodami dedukcji, jak robi to człowiek? Nawet jeśli będzie się to działo za setki milionów lat, dowiedzą się o nas ogromu rzeczy. Niemal na pewno odkryją, że oprócz bardzo zaawansowanej inżynierii dysponowaliśmy różnymi językami i pismami. Śladowe ilości zapisów tego typu pojawiłyby się tu i tam, czy to w postaci jakichś odbić papieru w skale, czy liter zastosowanych w architekturze, jakichś uległych fosylizacji dokumentów czy książek itd. Wątpliwe, aby mogli odczytać nasze główne języki, a już tym bardziej odczytać z nich konkretne informacje, ale ślady faktu, że bazowaliśmy na piśmie i zaawansowanej matematyce, pozostałyby w szczątkowej postaci. Byliby prawdopodobnie w stanie nakreślić ze względnym przybliżeniem mapę części naszych miast i głównych dróg, określić ich wielkość, a także rozszyfrować znaczenie niektórych budowli (typu porty, tamy). Możliwe, że oceniliby także w przybliżeniu wielkość naszej populacji.

W zapisie kopalnym zachowują się przez setki milionów lat muszelki, płatki kwiatów, owady, odbicie piór, bakterie. Metropolia jednak zniknie bez najmniejszego śladu?

Z z dojściem do tego, jaki gatunek stworzył tę cywilizację, tzn. z jakiej pochodził on linii ewolucyjnej, nie mieliby żadnego problemu, tak samo jak my potrafimy ustalić linie ewolucyjne zwierząt żyjących w przeszłości. Byliby też w stanie określić relacje człowieka z różnymi zwierzętami hodowlanymi i domowymi.

Niemal na pewno odkryliby także, że używaliśmy energii atomowej, ponieważ pozostałyby nienaturalne skupiska pierwiastków promieniotwórczych. Czy zdołaliby się dowiedzieć, że polecieliśmy w kosmos? To już zależy od tego, czy na Ziemi zachowałyby się jakieś szczątki takich wynalazków jak upadłe z orbity satelity albo rakiety. Urządzenia te nie musiałyby być zachowane w dobrym stanie, mogłyby być zmiażdżone i tylko odciśnięte jako ślad, ale przy odpowiedniej metodzie i zaawansowaniu dałoby się wydedukować, że mają do czynienia z pozostałościami kosmicznych urządzeń. Poza tym w przypadku upadłych z orbit satelitów być może byliby w stanie zbadać ślady napromieniowania ze strony Słońca świadczące o tym, że obiekty te znalazły się w przestrzeni kosmicznej. Oczywiście na Księżycu prawdopodobnie aż do tego czasu pozostałyby nasze urządzenia (mogłaby zniknąć tylko przez działanie meteorytów), które przy odpowiednio skrupulatnym badaniu powierzchni księżycowej dałoby się zauważyć przez teleskopy.

Pozostałoby po nas coś jeszcze. Nie tylko pozostałości konkretnych budowli, miast itd., ale też po prostu cała warstwa geologiczna. Sedymentacja sprawia, że dana epoka zapisuje się w charakterystyczny sposób jako warstwa skalna, odróżniająca się od warstw charakteryzujących się innymi czynnikami środowiskowymi. Warstwa ludzkości rzucałaby się w takim zapisie jak nic innego. Cały szereg sprasowanych sztucznych wytworów, sztucznych materiałów, niewystępujących w przyrodzie związków. Nawet nie potrzeba by było naukowców aby zauważyć, że z tą warstwą jest coś nie tak. Do tego, przy dokładniejszej analizie – nagła w skali geologicznej zmiana składu atmosfery i wody, nie tylko w postaci CO2, ale też znów sztucznych związków w postaci naszych pyłów, odpadów przemysłowych itd. Prawdopodobnie dałoby się także odczytać okres prób nuklearnych dokonanych na wolnym powietrzu w XX wieku.

Jeszcze jedna rzecz byłaby zupełnie oczywista. Jedno z największych w dziejach Ziemi masowych wymierań gatunków spowodowanie pojawieniem się cywilizacji człowieka.

Dodajmy do tego coś jeszcze. Potencjalna przyszła cywilizacja, jeśli ma być ona zrodzona na Ziemi, może powstać gdzieś do ok. 600 mln lat w przyszłości. Nawet jeśli trochę więcej (załóżmy, że w już trudnych warunkach środowiskowych rozwinie się inteligencja właśnie przez tę trudność), to nie jest to znacząco dużo. Po upływie 1 mld lat Ziemia już nie będzie oferować niczego ciekawego pod względem ewolucji życia innego niż drobne formy i mikroorganizmy. Ale niechby i jeszcze za 3 mld lat przylecieli na naszą planetę obcy, którzy w specjalnych żaroodpornych skafandrach chcieliby zbadać ten glob, jeśliby tylko kopali w ziemi lub skanowali co jest pod gruntem, bardzo szybko dowiedzieliby się o tym, że kiedyś była tu cywilizacja.

Czego po nas nie będzie?

Niestety, ale zaawansowanie cywilizacyjne ma ten paradoksalny efekt, że im jest większe, tym bardziej funkcjonuje na osiągnięciach, które nie zachowują się dla potomnych. Przejście na elektronikę i cyfrowy zapis informacji skazany jest na chwilowość. Po naszej śmierci zapis informacji na nasz temat we wszelkich formach elektronicznych i magnetycznych uległby bardzo szybkiemu zniszczeniu. Zachowałyby się co najwyżej zniszczone urządzenia lub jakieś po nich ślady pokazujące, że używaliśmy elektroniki. A w związku z tym cywilizacja taka domyśliłaby się, że tam, a nie gdzie indziej, leżało bogactwo naszej wiedzy i źródło wiedzy o nas. I że to wszystko zostało bezpowrotnie stracone. Za wyjątkiem tego, co mogliby wyczytać z naszych materialnych wytworów, nie dowiedzieliby się, co jeszcze osiągnęliśmy jeśli chodzi o nauki nie tworzące dużych wynalazków. Wszelkie nauki humanistyczne oraz społeczne, twórczości muzyczne, pisarskie, poetyckie, filozofie, czy przebieg ludzkiej historii – nie pozostałby po tym ślad, co najwyżej inteligentne istoty mogłyby ewentualnie spekulować, że zapewne jakieś tego typu nasze działalności były. Możliwe że dałoby się odczytać ogólnikowe elementy naszej historii – odkryto by w niższych pokładach ślady prymitywnych urządzeń, materiałów, stopów, mniejsze ich zagęszczenie, mniejszy ślad atmosferyczny itd., a potem nagły przyrost nowych cech chemicznych, choć prawie nieczytelnych, to jednak zupełnie nowych rozwiązań, materiałów, pierwiastków (np. promieniotwórczych), potem nagle eksplozję plastiku, właściwie nowego wszystkiego, no i gigantyczny rozrost populacji wraz z eliminacją zapisanych śladów biosfery.

O niektórych rzeczach mogliby się dowiedzieć, jeśli gdzieś dokonałoby się sfosylizowane odbicie jakiegoś analogowego zdjęcia. W takim wypadku zyskaliby obraz dokumentujący coś, co samo z siebie nie mogłoby się zachować w zapisie kopalnym, oraz być może nasz właściwy wygląd.

Wszelki zapis elektroniczny zniknie po nas bezpowrotnie.

Trudno jest powiedzieć czy gatunek taki doszedłby do zrozumienia, że używaliśmy Internetu. Aby to zrobić, musiałby sam w ogóle wiedzieć, co to jest Internet, czyli samemu wynaleźć analogiczne osiągnięcie i dokonać przez to własnej rewolucji cywilizacyjnej, ale nawet jeśli by tak było, mogliby nie znaleźć nawet pośrednich dowodów na to, że ludzkość używała tego dobra.

Najprawdopodobniej, chyba że za sprawą wyjątkowo udanej dedukcji, nie zachowałyby się także informacje dotyczące naszego życia społecznego, struktur społecznych, komfortu życia ludzkości, problemów społecznych i informacje o ogólnym charakterze naszego życia, czyli jak lubiliśmy spędzać czas, co w ogóle nam sprawiało przyjemność a co nie. Wiedzieliby, że używaliśmy komunikacji na wielką skalę, że żyliśmy w masowych skupiskach, że byliśmy najpewniej stadni, mogliby się orientować po cechach morfologicznych i historii ewolucyjnej naszego gatunku jaka była w przybliżeniu nasza psychologia ewolucyjna, jak używaliśmy naszego ciała w życiu społecznym i w konstruowaniu cywilizacji, ale byłyby to tylko daleko posunięte ogólniki.

Jest w tym wszystkim jednak pewna intrygująca właściwość. Zapewne bardzo byśmy ich fascynowali. Nie tylko dlatego, że stworzyliśmy technologiczną cywilizację, ale także dlatego, że wyginęliśmy. Ta sytuacja tworzyłaby z pewnością dość dramatyczną narrację, rzutującą także na ich własną cywilizację niepokój. Złączenie wiadomości o tym, że powstała cywilizacja, która spowodowała masowe wymieranie, przetworzyła Ziemię, a potem zaraz sama zniknęła z własnego powodu, dawałoby przejmujący obraz naszej historii, który zapewne rzutowałby także na ich przypuszczenia o naszym poczuciu siebie w świecie. Te przypuszczenia mogłyby nie mieć nic wspólnego z tym, jak naprawdę funkcjonowaliśmy, jednak prawdopodobnie ich interpretacja szłaby w stronę bardziej negatywnego postrzegania nas, niż to co naprawdę robiliśmy (dobre działania człowieka nie zapisałyby się dla przyszłości), i zapewne postrzegano by nasze życie w kategoriach większego strachu i piętna zniszczenia, niż to, jak naprawdę odczuwamy dzisiaj naszą działalność. Po prostu tak sugerowałby zapis kopalny, który po nas pozostanie w przypadku, jeśli ludzkość zniknie z historii Ziemi.

Niewątpliwie nie mamy możliwości zachować po sobie wielu cennych dla nas rzeczy. Wykluczona jest jednak sytuacja, w której ślad po naszym byciu zaginąłby całkowicie. Byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby w wyniku jakiegoś hiper-wulkanizmu lub katastrofy kosmicznej zostałaby przetopiona cała wierzchnia warstwa geologiczna naszej planety, co w obecnym wieku Ziemi i przy obecnej zawartości skalnej Układu Słonecznego jest mało prawdopodobne. Więcej – nie tylko nasza obecność zostałaby wykryta i nawet wręcz rzuciła się w oczy, ale też nie bylibyśmy w stanie jej ukryć. Nie dysponujemy środkami technologicznymi pozwalającymi sprawić, aby za miliony czy setki milionów lat ewentualny inny inteligentny gatunek na Ziemi nie dostrzegł, że byliśmy tu w formie cywilizacji technologicznej. Często powtarzane twierdzenia o tym, że po milionach lat nie zostanie po nas nawet ślad, są z naukowe punktu widzenia zupełnie chybione.

A co z głęboką przeszłością?

Wszystko to, co napisałem powyżej, wiąże się również z odpowiedzią na pytanie, czy w dotychczasowej historii Ziemi mogła istnieć jakaś cywilizacja technologiczna, po której do naszych czasów ni zachował się żaden zapis. Postulaty o tym, że jakieś dawne gatunki mogłyby posiadać inteligencję i stworzyć na krótki w geologicznej skali okres wytwór cywilizacyjny, są już z reguły traktowane bardziej bajkowo niż temat, który opisałem powyżej, noszący znamiona pewnej realności. Niemniej nie istnieje powód, dla których cywilizacja na Ziemi nie mogłaby powstać wcześniej z innego gatunku, gdyby rzeczywiście ewolucja osiągnęła u jakiegoś taki poziom inteligencji. Z historii życia na Ziemi wiemy jednak, że ewolucja nic takiego wcześniej nie wypracowała.

Nie możemy ocenić umysłowości dawnych zwierząt z precyzyjną dokładnością, wiemy jednak jakiej wielkości mózgi mieściły ich czaszki i z jakich linii rozwojowych pochodziły dane zwierzęta. Oczywiście czasem istnieją spory o to, czy dany gatunek zaliczyć do jednej czy do drugiej rodziny, jednak w generalnym rozrachunku historia ewolucyjna poszczególnych gromad (ryb, płazów, gadów, ptaków, ssaków) jest nam całkiem przyzwoicie znana. Zapis kopalny nie ma także „przerw”. Istnieją co prawda nieraz luki pomiędzy jednymi gatunkami a kolejnymi, jednak nie istnieje generalna przerwa, po której życie przeskoczyłoby na coś nowego w sposób, którego nie umielibyśmy wyjaśnić. Historia życia, którą odkryliśmy, jest spójna, logicznie się rozwija w naszym zapisie kopalnym, aż do życia współczesnego. Zwierzęta w okresie dinozaurów, a tym bardziej z czasów wcześniejszych, nie wskazywały na tendencję rozwojową w stronę znaczącego podwyższania inteligencji. Gady były z pewnością bystrzejsze od płazów, wykazywały zwiększone zdolności życia społecznego, opiekuńczości nad młodymi itd., ale nie dorównywały w rozwoju czaszki późniejszym ssakom. W przypadku gdyby miała nastąpić tak ogromna inteligencja, aby móc tworzyć cywilizację, wielkość mózgu musiałaby się radykalnie zmienić względem tego, co znamy z zapisu kopalnego.

Dodatkowo, tak jak w przypadku przyszłości post-ludzkiej, do naszych czasów zachowałyby się przeróżne ślady wytworów technologicznych, od większych struktur po małe odciski różnych rzeczy, kończąc na całym zapisie odmiennej od reszty warstwy skalnej, w postaci związków chemicznych, nietypowo rozłożonych pierwiastków, zapisów ówczesnych zmian w składzie wody i atmosfery itd. Tak jak my, również postulowana dawna cywilizacja nie miałaby możliwości ukryć swojej aktywności przed nami. Z pewnością ich działalność miałaby także jakieś odzwierciedlenie w zaburzeniu biosfery, mniejszych lub większych wymierań gatunków lub zmianie ich liczebności. Jednak ani jednego ze znanych nam wymierań nie możemy przypisać tego typu czynnikom.

Kolejną rzeczą jest to, że gatunek cywilizacyjny sam z pewnością w niemałym stopniu zwiększyłby własną populację, co tym bardziej powinno pozostawić szkielety samych zainteresowanych. Jednak w całej historii paleontologii nie istnieje ani jeden kopalny gatunek, na podstawie którego można by snuć teorie o nadzwyczajnej inteligencji i działaniach wykraczających poza typową aktywność biologiczną w swoim ekosystemie.

Możemy być całkowicie pewni, że przed człowiekiem nie istniał w historii naszej planety gatunek, który stworzyłby technologiczną cywilizację. Wykrycie czegoś takiego nie tylko nie byłoby w ogóle trudne, ale wręcz nieuniknione w naszej aktywności archeologicznej i paleobiologicznej.

Zakończenie

Powyższe przedstawienie problemów można podsumować tak – przyszłość jest nam nieznana, natomiast przeszłość znana. Przynajmniej w takim wymiarze, aby móc mówić zasadnie na poruszone tu tematy. Człowiek jako pierwszy gatunek na Ziemi wypracował fenomen cywilizacji. Natomiast czy jako ostatni? Tego wiedzieć nie możemy. Wiemy tylko, że Ziemi pozostało do tego mniej więcej jeszcze raz tyle czasu, ile istnieje dotychczasowa historia organizmów zwierzęcych. Jednak prawdopodobieństwo ponownego rezultatu o takim stopniu zaawansowania jest znikome. Oznacza to, że po naszym końcu najpewniej nigdy już nikt się dowie, że istnieliśmy.

Natomiast jeśliby zdarzył się taki przypadek, każda po nas cywilizacja będzie wiedzieć, że byliśmy, niezależnie kiedy by to było w przyszłości. Ślady po naszym istnieniu zlikwiduje bowiem dopiero Słońce, gdy spali Ziemię, a prawdopodobnie nawet ją pochłonie w swoim końcowym etapie życia pod postacią czerwonego olbrzyma.

Wtedy po naszym istnieniu pozostaną tylko przemierzające Galaktykę sondy, te, które opuściły Układ Słoneczny i które zrobią to w przyszłości. Te najpewniej nigdy już przez nikogo nie zostaną zauważone. Jako że jest absolutnie znikoma szansa, że trafią w jakąś gwiazdę, będą lecieć samotnie prawdopodobnie przez miliardy lat. Nawet jeśli dla nikogo – niewątpliwie zostawiliśmy jakiś wieczysty ślad po sobie w kosmosie.

Zobacz artykuł powiązany z tym: Czy za miliony lat inny gatunek może stworzyć na Ziemi cywilizację?

Literatura

S. Parker, Historia ewolucji. (Książka)
D. J. Futuyma, Ewolucja. (Podręcznik)

https://en.wikipedia.org/wiki/Timeline_of_the_far_future
https://pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%9B_czasu_dalekiej_przysz%C5%82o%C5%9Bci
https://en.wikipedia.org/wiki/Geologic_time_scale
https://en.wikipedia.org/wiki/Timeline_of_the_evolutionary_history_of_life
https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_Earth
https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Ziemi
https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BCycia_na_Ziemi
https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_life
https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksplozja_kambryjska
https://en.wikipedia.org/wiki/Cambrian_explosion

Causes and timing of future biosphere extinction
https://hal.archives-ouvertes.fr/hal-00297823/file/bgd-2-1665-2005.pdf
Swansong biospheres II: the final signs of life on terrestrial planets near the end of their habitable lifetimes
https://ui.adsabs.harvard.edu/abs/2014IJAsB..13..229O/abstract
Swansong biospheres: refuges for life and novel microbial biospheres on terrestrial planets near the end of their habitable lifetimes
https://www.cambridge.org/core/journals/international-journal-of-astrobiology/article/abs/swansong-biospheres-refuges-for-life-and-novel-microbial-biospheres-on-terrestrial-planets-near-the-end-of-their-habitable-lifetimes/023CF64F11A555FC55798825E9D1B955
Circumstellar Habitable Zones to Ecodynamic Domains: A Preliminary Review and Suggested Future Directions
https://arxiv.org/abs/0912.2482
Distant future of the Sun and Earth revisited
https://academic.oup.com/mnras/article/386/1/155/977315
Long-term Astrophysical Processes
https://www.researchgate.net/publication/253770007_Long-term_Astrophysical_Processes
Most life on Earth will be killed by lack of oxygen in a billion years
https://www.newscientist.com/article/2269567-most-life-on-earth-will-be-killed-by-lack-of-oxygen-in-a-billion-years/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s