Homo sapiens to za mało. Od człowieka do cywilizacji (Część II)

Więc jaki jest Homo sapiens?

Europocentryzm znacząco wpłynął także na błędy niektórych dziedzin nauki. Najbardziej widoczne było to w psychologii, bowiem praca badawcza w tej dziedzinie oparta była na założeniu, że normą psychologiczną jest to, jak funkcjonują ludzie w kulturze zachodnioeuropejskiej. Bardzo wiele zatem rzeczy, które były uwarunkowane kulturowo, postrzegaliśmy jako wykładnię biologiczną naszego gatunku. Wszelkie opracowania teorii osobowości, zaburzeń osobowości, chorób psychicznych, psychologii rozwoju, psychologii emocji, psychologii umysłu, jak i wiele innych pod-dziedzin tej dyscypliny okazały się jednak mieć sens tylko w zastosowaniu do naszej własnej kultury lub kultur do nas podobnych, a nie do człowieka w ogólności. W ten sposób np. okazywało się, że ogół przedstawicieli pewnej kultury Indian… ma schizofrenię. Nie mówiąc już o takich wynalazkach jak testy inteligencji, czy wciąż niezrozumiały dla wielu ludzi gender (sposób, w jaki dana kultura organizuje kwestie społeczne związane z płcią). Również neuropsychologia różni się w wielu aspektach dla przedstawicieli różnych kultur.

Dopiero znacznie później powstała taka gałąź jak psychologia międzykulturowa. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić psychologię, która nie bierze pod uwagę kulturowych warunkowań psychiki. Bezwzględnie jest od tego uzależniona także psychologia ewolucyjna, która pomimo niektórych problemów metodologicznych jest poważnym przedstawicielem nauk z pogranicza psychologii i biologii, jak i… ważna dla astrobiologów w temacie ewolucji inteligencji.

Przykładów można mnożyć. W myśleniu potocznym do dzisiaj częstym błędem popełnianym przez ludzi jest zapytanie, czy człowiek jest bardziej warunkowany przez naturę/biologię, czy przez kulturę, tudzież przez geny czy środowisko. Jest ono błędne, ponieważ rozwój przez pryzmat warunkowań kulturowych jest właśnie częścią ludzkiej natury. Człowiek poprzez rozwój inteligencji oraz mózg rozwijany w dużym stopniu po urodzeniu jednostki jest istotą, której częścią biologii jest kształtowanie przez daną kulturę, natomiast bez kultury nie rozwija swoich biologicznie uwarunkowanych możliwości. Również genetyka człowieka nie jest tak deterministyczna biologicznie jak myśli wielu ludzi, ponieważ ekspresja wielu genów następuje poprzez wpływ środowiska, warunkowanie środowiskowe zatem determinuje aktywność lub brak aktywności pewnych genów. Inaczej mówiąc – naturą człowieka jest tworzenie kultury, a bez kultury nie ma człowieka, bez niej nie realizuje on należycie swojej biologii.

A stąd… nie ma czegoś takiego jak ogólny przedstawiciel gatunku Homo sapiens w kwestii umysłowości tego gatunku oraz podejmowanej przez niego aktywności. Nie istnieje uniwersalne ujęcie gatunku człowieka inaczej, jak tylko w ogólnikach na poziomie abstrakcyjności nieprzydatnej do rozważań astrobiologicznych.

Homo sapiens jest przez to sam dla siebie jak odrębny gatunek. W przypadku kultur egzotycznych bardzo łatwo przychodzi nam pomyśleć: „No tak, ale ich kultura to jest coś dziwnego, nie są to typowi ludzie”. Sam się zastanów, ile razy myśląc o obcych cywilizacjach i patrząc na człowieka z perspektywy kosmicznej przyszło ci pomyśleć, że to właśnie my jesteśmy właściwymi przedstawicielami naszego gatunku. Że Homo sapiens to człowiek europejski. Poniżej wspomnę, dlaczego łatwo przychodzi nam tak myśleć, kwestia ta jest bowiem ważna dla rozważań astrobiologicznych. Od razu dodam – jest to duży błąd, oparty na analogicznym pojmowaniu świata jak ten, według którego kosmici zawsze atakują Amerykanów.

Podobnie bowiem jak większość ludzi, astrobiologowie, nie mając kompetencji w antropologii kulturowej, notorycznie popełniają błąd, który jest typowy dla naszej kultury. Wizja, w której postrzegamy naszą kulturę jako ten właściwy typ rozwoju człowieka, jest podyktowana poglądem, który w naukach o kulturze nazywa się ewolucjonizmem kulturowym (nie mylić z ewolucjonizmem biologicznym) mówiącym, że ogólnie kultury ludzkie reprezentują pewien schemat rozwoju, który można podzielić na etapy, od kultur pierwotnych, przez plemienne, potem cywilizacje typu rzymskiej itp., my zaś jesteśmy tym najwyższym szczeblem, do którego naturalnie dąży cała ludzkość. Jako że my osiągnęliśmy taki rozwój pierwsi, nastąpiła dominacja naszej kultury na cały świat, jednak wg tego poglądu inne kultury osiągnęłyby to samodzielnie, gdyby mogły się swobodnie rozwijać przez kolejne setki czy tysiące lat bez naszej ingerencji. W domyśle – ponieważ tak postępuje człowiek.

W rzeczywistości jednak ewolucjonizm kulturowy, swoją drogą wymyślony właśnie przez samą antropologię kulturową w XIX wieku, szybko został przez nią odrzucony za sprawą negatywnej weryfikacji. Wynikał on z europejskiej idei postępu wypracowanej w epoce oświecenia. Myśląc europocentrycznie, przetransponowaliśmy nasze poglądy na inne kultury jako uniwersalizm ludzki. Tylko że w perspektywie badań nad człowiekiem okazało się, że to właśnie oświeceniowa idea postępu jest dla historii człowieka czymś osobliwym, a nie uniwersalistycznym, przez wszystkie pomniejsze kultury świata kompletnie niezrozumiała. Inne kultury nie reprezentują bowiem żadnego „młodszego” niż my etapu w hierarchii rozwoju cywilizacyjnego, tylko realizują po prostu inny scenariusz życia. Kultury plemienne nie są czymś takim jak „kultura europejska sprzed 10 tysięcy lat”, tylko są współczesną realizacją odmienności myślenia, które nie podąża taką drogą jak historia Europy, bo kultury te nie reprezentują jej specyfiki historyczno-mentalnej. Hierarchiczne traktowanie kultur jako etapów uniwersalnego rozwoju ludzkości okazało się teorią błędną. Znamienne jest, że ta idea, porzucona już w XIX wieku jako niezgodna z faktami, jest po dziś dzień charakterystycznym sposobem myślenia większości ludzi w naszej kulturze. Jak zobaczymy, odbija się to również w astrobiologii w analizie powstawania cywilizacji na innych planetach.

Ewolucjonizm kulturowy zakłada, że jeśli kulturom mniej rozwiniętym dać nasze osiągnięcia umysłowe, pokazać jakie są „prawdziwe” wartości i jak zaspokajać takie potrzeby, to będą one chciały iść podobną drogą postępu, ponieważ taka właśnie jest natura ludzka. Błąd tego myślenia jest bardzo łatwo wykazać. Wbrew bowiem temu poglądowi po dzień dzisiejszy, w już zglobalizowanym świecie, niemal wszystkie rdzenne ludy pozostały wierne swojej kulturze, a nie naszej, całkowicie odrzucając naszą wizję postępu, konsumpcjonizmu, wiecznego pośpiechu i wiecznego niezaspokojenia. Wynika to stąd, że potrzeby są kreowane przez kulturę, nasze więc zostały ukształtowane przez filozofię cywilizacyjnego postępu, rozumiejąc przez niego rozwój nauki i technologii. Wszystko to jednak wynikało z osiągnięć filozoficznych i specyfiki historii europejskiej. Nam się natomiast wydawało, że nasze potrzeby są uniwersalne dla gatunku, a nie tylko i wyłącznie dla nas. Natomiast nasza kultura jest dlatego tak specyficzna, ponieważ europejska filozofia nie tyle zaspokaja potrzeby, co je niemożliwie rozlegle wytwarza. Jest to więc pewne anormalne osiągnięcie ludzkości, a nie typowe, ponieważ typowe polega właśnie na zaspokajaniu istniejących potrzeb, a nie wytwarzaniu nowych tak bardzo ponad miarę i niepotrzebnych do życia. Dlatego właśnie nasza wizja życia nie osiągnęła sukcesu wśród kultur świata. Dominacja naszej kultury nad światem wynikła z podboju, a nie uznania.

Kultury rdzenne zaadaptowały więc nasze osiągnięcia i niektóre wynalazki na swój własny sposób (lub całkowicie się odcięły od wpływu Zachodu), robiąc z nich użytek według ich potrzeb, a nie według naszych. To zjawisko z kolei często wytwarzało inny błąd. Europejscy zdobywcy, widząc, że odkrywane ludy nie robią takiego użytku z wynalazków jak my, uznawali je za zbyt głupie, aby zrozumieć ich właściwe zastosowanie. Tymczasem w rzeczywistości odmienność zastosowania otrzymanych wynalazków pokazywała właśnie, że byli oni bystrzy i umieli szybko adaptować nowe rzeczy. Ale jako że adaptowali je do własnych potrzeb, robili to inaczej niż my sobie założyliśmy. Kultury rdzenne nie są kulturami „zapóźnionymi”, tylko realizującymi inne wartości.

O tym, że ludzie w kulturach plemiennych w rzeczywistości są inteligentni, świadczy bardzo wiele rzeczy, których Europejczycy nie chcieli dostrzec. Np. podczas konfliktów z użyciem siły i stosowania taktyk wojennych na terenie wroga Europejczycy zawsze nie doceniali przeciwnika i ginęli, byli wyprowadzani w pole, wymanewrowywani, wchodzili w zasadzki. Aby więc wygrać, potrzebowali takiej przewagi liczebnej i technologicznej, przy której nawet dzieci poradziłyby sobie w takim konflikcie. Przez niedocenienie inteligencji ludzi innych kultur zginęli też najwięksi znani odkrywcy – Ferdynant Magellan i James Cook (warto dodać, że w przeciwieństwie do fanatycznego Magellana ten ostatni miał dużo zalet umysłowych i można go nazwać pierwszym w historii prawdziwym antropologiem kulturowym, na długo zanim powstała ta nauka).

Tymczasem potrzeby znane Europejczykom jako oczywistość nie występują w prawie żadnej ludzkiej kulturze (prócz tych, które w wyniku globalizacji uległy „westernizacji”, choć i w nich jest to realizowane inaczej), ponieważ nasze potrzeby są kształtowane przez filozofię, która z perspektywy innych kultur jest nienormalna, nie prowadząca do niczego potrzebnego, ale za to bezsensownie wytwarzająca wieczny głód, niezaspokojenie oraz nieszczęśliwość. Jednym z przejawów europocentryzmu i myślenia kategoriami ewolucjonizmu kulturowego jest również przeświadczenie, że szczęście oznacza realizowanie europejskiej wizji postępu, bo to prowadzi do dobra dla ludzi w postaci zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych. To postrzeganie nie ma nic wspólnego z ogólną charakterystyką gatunku Homo sapiens. Na tysiące kultur ludzkich tylko nasza wytworzyła mechanizmy psychiczne powodujące myślenie, że jeśli da się wymyślić jakieś potrzeby, to należy je wytworzyć i dążyć do ich zaspokojenia. A tymczasem aberracyjna nieszczęśliwość, ogromny odsetek ludzi chorych na depresję oraz popełniających samobójstwa, są charakterystyczne właśnie dla naszej kultury „niemożliwości zaspokojenia potrzeb”.

Zatem… gdy astrobiologia spotyka antropologię kulturową

Zapewne łatwo jest się już domyślić, do jakiej konkluzji prowadzą przedstawione wyżej problemy. W pewnym sensie kultura to pewna aberracja psychiczna – przystosowanie psychiczne jako rezultat biologii osadzonej na kulturze, która nie jest przekładalna na ten sam gatunek, gdy realizuje on swój byt biologiczny w innej kulturze. Nie ma więc czegoś takiego jak „uśredniony” przedstawiciel naszego gatunku, ponieważ nie ma żadnej nadrzędnej kultury Homo sapiens ani jego uniwersalizmu życia i postrzegania świata. Nasza dominacja nad światem i owładnięcie przez to całego globu rozwojem naukowym, jak i przekazaniem norm zachodnich do wielu innych rejonów, jest czysto historyczne i wynika z globalizacji dokonanej przez nas, a nie jako wynik biologicznego aspektu naszego gatunku. Jest to droga Homo sapiens szczególna, a nie ogólna. Łatwiej więc jest powiedzieć, jaki Homo sapiens nie jest, niż jaki jest. W ogólnym wymiarze – nie jest taki, jak człowiek w kulturze zachodniej. Jest taki tylko w wymiarze szczególnym, żeby nie powiedzieć nawet, że specyficznym. Jest to jedna kultura na tysiące, która przeszła tak specyficzną i skomplikowaną drogę historyczno-filozoficzną, aby doprowadziła ona do filozofii indywidualizmu, nieograniczonego rozwoju, narodzin metodologii naukowej oraz rewolucji przemysłowej. Bez tych czterech aspektów złączonych w jedno prawdopodobnie nie osiągnie się takiego stopnia rozwoju cywilizacyjnego. Specyfikę tę omówię w dalszej części.

Ogólna konkluzja jest jednak taka – to nie Homo sapiens jako taki stworzył cywilizację technologiczną, lecz jeden jego specyficzny wariant. Szacowanie zatem na innych planetach szans ewolucji ku cywilizacji poprzez zmienną „gatunku podobnego do człowieka” jest błędnym pojęciem przez astrobiologów gatunku człowieka, ponieważ poszukiwanie analogu Homo sapiens jest w rzeczywistości poszukiwaniem gatunku, który najpewniej nigdy nie stworzy tego typu cywilizacji. To nie Homo sapiens tworzy taką cywilizację, tylko jego wariant, którego najpewniej trudno byłoby się spodziewać, gdyby historię człowieka ponownie uruchomić od zera.

Czytaj dalej: Część III

Tutaj Część I

Literaturę znajdziesz na końcu Części V

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s